Wybieramy kosmetyk miesiąca ! :)

kosmetyk miesiaca abc-uroda

Ewa wpadła na świetny pomysł : wybór kosmetyku, który jest dla Was odkryciem miesiąca października :)

Podzielcie się z nami informacjami o Waszym ulubionym produkcie!

Napiszcie, jaki produkt podbił Wasze serce i na stałe zagości w Waszej łazience lub kosmetyczce.

Za co go lubicie ? Czy spełnił obietnice producenta ? Czy jego cena jest odpowiednia dla jego jakości i właściwości ?

Dzięki Wam inne fanki kosmetyków będą miały okazję poznać wypróbowane przez Was produkty i być może same będą chciały je przetestować :)

Opiszcie swoje doświadczenia na blogu lub na Facebooku.

Do komentarzy na blogu możecie dołączyć niewielkie zdjęcia produktu, jego konsystencji a może nawet efektu, za który go lubicie

(np. odcień farby do włosów, efekt krycia korektora, kolor lakieru na paznokciach  itd).

Pod koniec miesiąca zrobimy listę  zgłoszonych produktów i przeprowadzimy głosowanie, dzięki któremu wybierzemy Wasz ulubiony październikowy kosmetyk :)

UWAGA

Każda osoba, która opisze swój ulubiony produkt  dostanie go od nas GRATIS  (jeżeli jest w ofercie naszego sklepu).

 

Ten, kto napisze  najciekawszy opis i dołączy własne zdjęcia produktu (np. zdjęcia „przed” i „po”) dostanie zestaw kosmetyków  !  

15 Komentarzy to “Wybieramy kosmetyk miesiąca ! :)”

  • justyna pisze:

    CIENIE PIERRE RENE

    Na wstępie muszę przyznać,że nigdy nie interesowałam się marką Pierre Rene. Ba, nawet nie brałam jej pod uwagę przy zakupie kosmetyku.
    Zmieniło się to w momencie, kiedy pojawiłam się w Sklepiku u Pani Elżbiety (jeśli mogę się tak wyrazić).
    Tam właśnie z boku, w koszyczku leżały sobie takie „takie jakieś” cienie. Zachwyciłam się ich kolorami i powiedziała sobie : „Muszę je mieć, bez nich nie wychodzę”.
    Jak pomyślałam tak zrobiłam. Od razu kupiłam dwa kolorki.
    Po dojściu do domu z miejsca zmyłam makijaż i zabrałam się za ich testowanie.
    Po pierwszej aplikacji już wiedziałam, że są to cienie które zostaną ze mną na wieki. Od razu się w nich zakochałam.
    Najbardziej i najmilej zaskoczył mnie fakt, że cienie za tak niskie pieniądze okażą się tak rewelacyjne.
    Samo wykonanie nimi makijażu to czysta przyjemność. Można je nakładać zarówno palcami jak i pacynką.
    Efekt zawsze będzie rewelacyjny. Na powiece wyglądają tak samo intensywnie jak i w opakowaniu, a że używam sypkich mogę zrobić sobie prawdziwy mix, misz-masz kolorystyczny.
    Dużym ich plusem jest też to,że nie muszę używać bazy aby długo się trzymały. Oczy nimi pomalowane rano nie musiałam poprawiać prawie do samego rana dnia następnego, nawet nie zbryliły się w załamach powieki- są megatrawałe.
    I co najważniejsze dla mnie mimo tak długiego pobytu na mojej powiece nie uczuliły mnie.
    Przy wykonywaniu innych typów makijażu można nimi również w zależności od potrzeby rozjaśniać/przyciemniać/ nabłyszczać inne „słabsze cienie”.
    Najfajniejsze jest też to, że jednym cieniem możemy zrobić makijaż delikatny/dzienny jak i mocny imprezowy.
    Jeśli zakupimy prasowany- to mimo, że gąbeczka jest twarda to właśnie dzięki niej możemy robić bardzo, bardzo cieniutkie kreski, dodając do tego cienie z serii stars (który kocham najbardziej) nasz makijaż będzie iskrzył- prawdziwy szał.
    Zaznaczyć również można, że są jeszcze wydajne. Prawdziwy szok.
    Bardzo bogata gama kolorystyczna: od matowych do perłowych, iskrzących; intensywne kolory.
    Możliwość zakupienia w zależności od upodobań: prasowanych, sypkich, pojedynczych, potrójnych, podwójnych sprawiają, że każdy znajdzie tam coś dla siebie, na każdą okazję i kolor w którym się zakocha.
    Zwrócić też można uwagę, że można je postawić na równi z taki cieniami jak MAC, Avon, Lacome.

    Od tamtej pory nigdy się z nimi nie rozstaję.
    Stanowią one część mojego codziennego makijażu i nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez ich nałożenia ( a co dopiero imprezy).
    No i jeszcze jedno mogę o nich powiedzieć z czystym sumieniem :
    „NIE ZAMIENIŁABYM JE NA ŻADNE INNE ZA ŻADNE SKARBY ŚWIATA”.

  • Justyna/Jst83 pisze:

    MAX FACTOR FALSE LASH EFFECT.

    I ja korzystając z okazji chciałam wytypować mój ulubiony kosmetyk:),podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami i wychwalić jego zalety.
    Moim największym faworytem wśród kosmetyków kolorowych są tusze do rzęs firmy Max Factor, a ponieważ obecnie mam w kosmetyczce ten to własnie jego postanowiłam go Wam bliżej przedstawić.

    Wypróbowałam kilka tuszy tej marki i żaden z nich mnie nie rozczarował.
    Nie należą one do zbyt tanich ale osobiście uważam że jak najbardziej warte są swojej ceny.
    Mój faworyt można już kupić od 30 zł w promocji, cena standardowa w większości drogerii to 50 zł.
    Tusz posiada grubą silikonową szczoteczkę oraz intensywnie czarny, nie za gęsty i nie za rzadki tusz do rzęs, który bardzo przyjemnie pachnie.
    Jego zadaniem jest pogrubienie i nadanie efektu sztucznych rzęs.
    Mam cienkie, rzadkie ,nie za długie rzęsy a dzięki temu tuszowi udaje mi się wyczarować naprawdę cudny makijaż.
    Na oczach tworzy prawdziwy wachlarz rzęs, znacząco je pogrubia i bardzo dobrze rozdziela, malować można się nim delikatnie tworząc naturalny, dzienny makijaż lub na wieczór nakładając więcej warstw tworząc wyraziste i mocne oko z dokładnym efektem doczepianych rzęs.
    Ja lubię osobiście mocny makijaż i tusz ten podbił moje serce przede wszystkim tym że nawet przy nałożeniu 4 warstw nie skleja rzęs i nie pozostawia nie estetycznych grudek.
    Poza tym tusze tej marki jako jedyne nie odbijają się na mojej powiece a mam dość tłustą cerę i często również świecące powieki:/
    Jego zaletą jest również wydajność, przy moim codziennym makijażu i dość intensywnym użytkowaniu starcza mi na miesiąc czasu.
    Jest to bardzo trwały tusz i wytrzymuje spokojnie od samego rana do późnego wieczora, nie krusząc się i nie obsypując.
    Początkującym może trochę trudności sprawiać gruba szczoteczką którą posiada ale szybko można dojść do wprawy, no i potem pozostaje nam tylko cieszyć się cudnym efektem.

    Inne tusze tej marki z którymi miałam kontakt to:
    -2000 Calorie, Tusz pogrubiający, nadający efekt sztucznych rzęs. Niestety wyszedł obecnie w nowej szacie i jak dla mnie zmienił się na gorsze.Cena 20-35 zł.
    -Masterpiece, wydłużająco- pogrubiający tusz do rzęs z silikonową szczoteczką.Super rozdziela i pogrubia,Cena ok.50-60 zł
    -Lash extension effect , wydłużający tusz do rzęs, najlepszy w rozdzielaniu rzęs robi to naprawdę z wielką precyzją nie pomijając nawet tych najkrótszych włosków. Wydłuża, rozdziela ale nie pogrubia.
    Cena 60 zł.

  • Monika pisze:

    Mój kosmetyk miesiąca :

    Eveline BIG VOLUME LASH PROFESSIONAL MASCARA NATURAL BIO FORMULA.

    Często miałam pecha przy zakupie tuszów różnych firm, ponieważ gdy były świeże, bardzo sklejały moje rzęsy. Miałam wrażenie, że szczoteczka wyjmuje zbyt dużo mascary z opakowania.
    Dopiero po kilku tygodniach leżenia na półce, tusze były w stanie ładnie pomalować moje rzęsy.

    Z tuszami firmy Eveline nie miałam takiego problemu, zawsze je lubiłam i chętnie ich używałam.
    Najczęściej wybierałam te z grubą szczoteczką, by dodać moim cienkim rzęsom objętości.

    Big Volume Lash to mój pierwszy tusz z silikonową szczotką : jestem nim zachwycona.
    Z opakowania wyciągam dokładnie tyle tuszu ile potrzebuję, więc nie muszę wycierać szczoteczki przed pomalowaniem rzęs.
    Szczotka ma idealna grubość, nie jest zbyt cienka ani zbyt gruba, dociera do kącików oczu.
    Ja lubię naturalny makijaż, więc najczęściej używam tuszu tylko 1 raz, czasami po rozczesaniu rzęs nakładam jeszcze jedną warstwę.
    Tusz nie kruszy się, nie odbija na powiece i wytrzymuje w idealnym stanie cały dzień.
    Rzęsy są pogrubione i lekko podkręcone, są też dłuższe.
    Kolor jest głęboko czarny, intensywny.
    Według producenta specjalne składniki odżywcze w tuszu wzmacniają i nawilżają rzęsy.
    Ja mam problem z wypadającymi rzęsami i zauważyłam, że po paru tygodniach używania tuszu rzęsy są silniejsze i mniej wypadają

    Poniżej wstawiam zdjęcie porównawcze przed użyciem tuszu i po jego zastosowaniu.
    Zdjęcia zrobiłam przy różnym oświetleniu, dlatego różnią się one odcieniem, za co przepraszam. :)

  • iza pisze:

    FARBA DO WŁOSÓW DELIA (ciemny kawowy brąz)

    Ten produkt okazał się wielkim zaskoczeniem. Do tej pory stosowałam drogie marki farb do włosów. Efekt prawie zawsze podobny: siano na głowie i nienaturalny kolor włosów. Jedyną farbą, która do tej pory spełniła moje wymagania to Syoss. Niestety nie jest tania. A ja potrzebuję 2 opakowań- w miesiącu jest to koszt ok. 50zł.
    Farba do włosów marki Delia jest niedroga, a efekt koloryzacji jak po farbie Syoss. Dla mnie rewelacja.
    Pokryła moje siwe włosy w 100%. Farbę aplikuję się niezwykle łatwo- odpowiednia konsystencja. Włosy są błyszczące, wygładzone i nie puszą się.
    Nareszcie moje włosy wyglądają naturalnie, a nie jak peruka.
    Opakowanie zawiera dodatkowo 2 saszetki balsamu utrwalającego kolor 2x15ml( z keratyną)- duży plus, bo w przypadku moich gęstych włosów wystarczy na 2 aplikacje.
    Farba występuje w 10 kolorach.
    Polecam, bo warto !

Zostaw komentarz

Heads up! You are attempting to upload an invalid image. If saved, this image will not display with your comment.